Blog > Komentarze do wpisu

O tym skąd naiwna Podszewka wzięła się na Martynice

Listopad 2009.

Réunion ? Martynika ? Gwadelupa ? Gujana ?  Co tu wpisać na listę życzeń? Podszewek wypełnia formularz na stronie o dziwnym tytule : « Ruch nauczycieli szkół podstawowych 2010 ». Jako pracownicy Minisiterstwa Edukacji nauczyciele mogą wystąpić o przydzielenie etatu w dowolnym departamencie francuskim - kontynentalnym lub zamorskim. Odpowiedź zależy od stażu pracy i innych bardziej skomplikowanych wytycznych. Ale może się uda ?

 

 Francuskie departamenty zamorskie zaznaczone są na niebiesko.

  Francuskie departamenty zamorskie zaznaczone są na niebiesko



 Marzy się nam kilkuletni pobyt « gdzieś daleko ». Które miejsce wybrać, skoro nigdy  tam nie byliśmy?  Szukam informacji, zastanawiam się, gdzie mogłabym znaleźć pracę w kulturze.  Gujana kusi, ale obawiam się bezrobocia w « dzikiej dżungli ». Na Gwadelupie większość centrów kultury nawet nie ma adresu mailowego. Martynika wydaje się ok, jest nawet teatr narodowy ! Réunion kusi nowym biennale sztuki i dynamicznym środowiskiem artystycznym.

Podszewek wpisuje więc Réunion na pierwszym miejscu. Potem Martynikę i Gwadelupę.  Czy to dobry pomysł ?  Przez ostatnie miesiące oglądaliśmy w wiadomościach wielkie strajki na Antylach Francuskich, związki zawodowe i zwykli ludzie wyszli na ulice sprzeciwiając się wysokim cenom. Wyspy zatrzymały się  na  niemal dwa miesiące, nie było benzyny, sklepy zamknięte.. Podczas wielkiego referendum Martynikanie zdecydowali, że  jednak chcą pozostać francuskim departamentem. Rząd obiecał obniżkę cen.   Ciekawe, czy coś się zmieniło?

(Więcej informacji o strajkach  znajdziecie po polsku tutaj:  http://pl.wikipedia.org/wiki/Zamieszki_we_francuskich_departamentach_zamorskich_%282009%29  )

 Pierwsze dni strajku w centrum Fort-de-France © http://www.pyepimanla.com

Pierwsze dni strajku w centrum Fort-de-France © http://www.pyepimanla.com



Kwiecień 2010

Jest odpowiedź! Jedziemy na Martynikę! Hurra! Euforia! Wypożyczam z biblioteki filmy i książki,  fantazjujemy o nurkowaniu, wodospadach, świeżych owocach morza i soczystych owocach z drzew. Kolega w pracy opowiada, jak podczas wakacji na wyspie dostawał ryby za pomoc przy wyciągnięciu rybackiej sieci. Koleżanka zapewnia, że nauczyciele zarabiają tam 40% więcej. Raj na ziemi!

Mapa Martyniki

Mapa Martyniki



Teraz czas na drugą listę życzeń:  wybór szkoły i miasta. Czytamy, że południe wyspy jest bardzo turystyczne, Fort-de-France nieciekawy, północ dzika. Chcemy być blisko morza, w niezbyt drogim miejscu, najwyżej godzinę drogi od “stolicy”; ale z dala od hoteli. Okolice półwyspu Caravelle wydają się interesujące. To park narodowy pełen tras spacerowych i plaż. Pośrodku wybrzeża atlantyckiego,   więc wydaje się wygodnym punktem. Wszędzie blisko!

Zaczynamy się stresować. Mieszkania wydają się strasznie drogie. Podobno bez samochodu ani rusz, za przewóz naszego na Karaiby przewoźnik chce co najmniej 1 500€,  w dodatku mamy polskie tablice, może musielibyśmy płacić cło ? Nie zdążymy załatwić formalności, decydujemy się sprzedać zieloną strzałę.

Postanawiamy lecieć na początku sierpnia, kupujemy w promocji bilety po 400€. Dokumentujemy się, stresujemy coraz bardziej, czasu na organizację brak i nadal nie wiemy do której szkoły uda się dostać Podszewkowi !

 

Czerwiec 2010

La Trinité ! W tym mieście ma pracować Podszewek ! Szukamy informacji w necie, na Youtube znajdujemy film z korków w centrum miasta. Wydaje się małe, skąd tyle samochodów ???

Na forum internetowym jakiś nauczyciel oferuje, że pomoże nam szukać mieszkania. Wszystkie propozycje wydają się nam tragicznie drogie. Szkoda nam kasy na zaczynanie pobytu w mieszkaniu wakacyjnym, chcemy od razu znaleźć coś na rok. W końcu znaduję mały domek w Sainte-Marie, wydaje mi się że to tylko  7km od La Trinité. Philippe ogląda dom i wysyła nam zdjęcia. Każdy pokój w innym kolorze, drewniana niebieska weranda, wszystko zdaje się urocze. Zostają meble, bo właścicielka tylko na rok wyprowadza się do Annecy. Spora oszczędność! Philippe uprzedza, że samochód trzeba zostawić 50 metrów od domu.  Chichoczemy, bo u nas  musimy parkować dwa przystanki od domu.  “Za 650€ nie znajdziecie nic innego, to okazja, w dodatku z pokojem gościnnym”. Bierzemy! Umowa podpisana.

Zdjęcia domu wysłane nam przez Philippe’a

Zdjęcia domu wysłane nam przez Philippe’a



Decydujemy zostawić niemal wszystkie nasze rzeczy we Francji. Kontener kosztowałby 6000€ ! Podpisujemy kontrakt na przewóz 1m3 książek, ubrań,  i drobiazgów. Mniej nie można wykupić, płacimy 600€ choć nie wypełniamy wszystkich skrzyń.  Podróż morska bagażu zajmie miesiąc ! Pakujemy się szybko, w nocy, przed dniem oddania metalowych kufrów przewoźnikowi. Chwilę zastanawiam się, czy wziąć polar. Po co mi polar na Karaibach ? Nie biorę ! (I oczywiście będę tego żałować!). Philippe każe zabrać zapas kosmetyków i środków czyszczących oraz rozgałęziacze odporne na przerwy w dostawie prądu . Podobno to strasznie drogie na miejscu. Zabieramy. W przypływie geniuszu jednak wkładam do kufra suszarkę do włosów.

Co dalej? Co z kontem w banku, podobno nie będziemy mogli tam używać naszych książeczek czekowych?  (co jest we Francji normą).  Czy płacenie kartą będzie coś kosztować?  Doradca w banku Podszewka okazuje się mało kompetentny. “Wyjeżdża pan na Martynikę? A, tam to chyba nie ma euro tylko frank martynikański?” Krztusimy się  ze śmiechu na drugim końcu linii. Jesteśmy zdani tylko na siebie!

ksiazki o Martynice

Czytamy, czytamy, czytamy…



W końcu spotykamy się z właścicielką mieszkania, przeprowadziła się już do Annecy. To niedaleko, więc wydaje się nam to dobrym sposobem na odbiór kluczy - przy okazji dowiemy się czegoś więcej o wyspie. Odette i jej mąż są bardzo sympatyczni, odbierają nas na dworcu samochodem i proponują wspólną kawę. Spodziewamy się, że zaraz gdzieś blisko zaparkujemy i udamy się do kawiarni nad jeziorem, ale Max wyjeżdża z miasteczka, jedziemy chyba ze 20 minut. Czyżby chcieli nas porwać? Zatrzymujemy się wreszcie w barze przy drodze, całkiem zwykłym, ale ma coś, co dla  naszych towarzyszy jest bardzo ważne. Siedząc przy stoliku mamy widok na ich samochód. 

Nie rozumiem wszystkiego, co mówią, bo nie wymawiają “R”, ich akcent jest bardzo melodyjny. Max opowiada, że to on zbudował ich dom własnymi rękami, dobudowując kolejne pomieszczenie wraz z narodzinami każdej kolejnej córki. Odette wyjaśnia, że na Martynice nikt nie lubi starych rzeczy, że liczy się by dom wyglądał na nowy, był ładnie pomalowany. Ach, nie ma ciepłej wody, bo to za duży wydatek, ale nie powinno nam to przeszkadzać. Odwożąc nas na dworzec drogą między jeziorem a stromymi zboczami Alp Odette mówi “Zobaczycie, tak właśnie wygląda Martynika. Woda i zielone góry”. Alpy mają mi się kojarzyć z Karaibami???

Na zakończenie roku  szkolnego Podszewek dostaje w prezencie od uczennicy pomarańczowy hamak.  Wszyscy nam zadroszczą!

 

Lipiec 2010

Zbliża się czas wyjazdu!!! Co za stres! W dodatku podczas kolejnej wieczornej rozmowy z Philippem dowadujemy się, że nasz dom jest dużo dalej od szkoły, niż początkowo sądziliśmy. “Za taka cenę trudno było znaleźć coś bliżej, nie dziwcie się. To jakieś 15km, prawdziwe zadupie”.  Zadupie mówisz? Szukam w necie informacji, ale nawet google map nie wystarcza. Dzielnica “Perou” pozostaje dla nas niewiadomą. Czytam gdzieś, że to las tropikalny, że po deszczu wylewają rzeki.  Może powinniśmy mieć jeepa? Właścicielka zapewnia, że mały samochód wystarczy. Albo nawet rower!  To super, bo we Francji poruszam się głównie rowerem! Ale Philippe mówi: “Rower? To bzdura!” Zobaczymy na miejscu…

Trochę się jednak boimy. Oglądając w Internecie  tragicznie drogie używane  samochody  zauważam  ogłoszenie ze zdjęciem psa. Ktoś oddaje śliczną sukę, znalazł ją na plaży i oswoił, ale po trzech latach musi ją zostawić, nie będzie miał dla niej  czasu w Paryżu.

Zdjęcie Bibou które zadecydowało o jej losie

Zdjęcie Bibou które zadecydowało o jej losie



Nikt jej nie chce, w schronisku grozi jej szybka eutanazja, a to podobno wyjątkowy pies. “Gdyby nie ona trzy razy by mnie okradziono. Dobra psina, nie szczeka, je co jej dam.” Skoro mam mieszkać na dzikiej wsi, a pies odpędza włamywaczy, to przyda mi się towarzyszka. I tak oto zostajemy z Podszewkiem właścicielami martynikańskiego psa, zanim jeszcze postawiliśmy nogę na wyspie. Najlepsza ze wszystkich naszych ówczesnych decyzji!

 

Sierpień 2010

Ruszamy o świcie z czterami walizkami pociągiem do Paryża. Ratunku!  Ledwo dajemy rade, ciężkie jak diabli, ostatnia, dokupiona za grosze, co chwilę się przewraca. Samolot mamy dopiero następnego dnia, korzystamy, by pożegnać się z przyjaciółmi na miejscu. W nocy nie możemy zmrużyć oka…

Czuję się jak olbrzymi ślimak Czuję się jak olbrzymi ślimak



Yuppi!!! Lecimy!!!! Przez osiem godzin  marzymy. Ryby, owoce, czysta woda,  na pewno zaczniemy nurkować! I będziemy zwiedzać inne wyspy, może nawet Amerykę Południową? Jesteśmy zmęczeni, przestraszeni, szczęśliwi. Dobrze, że Philippe będzie na nas czekał na lotnisku!

Caravelle z okna samolotu

 Caravelle z okna samolotu



Kiedy już nie możemy wysiedzieć,  przez okno zauważam samotną skałę. I zaraz potem niesamowicie zielony ląd! To półwysep Caravelle! I Trinité! To tutaj będzie pracował Podszewek! Samolot przelatuje nad Martyniką i zawraca w kierunku Le Lamentin, widać wulkan!

Jaka ta wyspa maleńka…

 

 

 



wtorek, 18 grudnia 2012, nordatlantique

Polecane wpisy