Blog > Komentarze do wpisu

Sztuczne raje

Rozwijam silną alergię na zdjęcia z Karaibów w katalogach turystycznych. Wolę krzywy horyzont i nieostre kraby z wakacyjnego pstrykania niż te rajskie obrazki niemające związku z rzeczywostością. Dolepione palmy pożyczone z Tajlandii. Lazurowe płycizny teleportowane z innej zatoki. Te ulepszane zdjęcia nie są oczywiście niczym nowym. Ale czynią one moim zdaniem prawdziwą szkodę -  i wyspom i turystom.

 

Plaża w Le Carbet wg Martinique Martinique

“We're spending the weekend here in Le Carbet...care to join us?”

– kusi na facebooku “Martinique magnifique”

 

Oto kanadyjski fanpage promuje hotel w Le Carbet i jego plażę. 300 osób spragnionych słońca klika w niebieski kciuk lub przesyła zdjęcie dalej. Z ulgą czytam jednak w komentarzach, że nie tylko ja mam wątpliwości. W Le Carbet nie ma takiego złotego piasku! Nie ma takiej turkusowej wody!

 


prawdziwa plaza

Moja wersja plaży w Le Carbet, 100m od reklamowanego hotelu.

Palmy w hotelu są wyższe, ale piasek ten sam!



“Martinique Magnifique” odpowiada: “To prawda, to zdjęcie jest dość jasne. Piasek nie jest tam dokładnie biały” i dodaje “jeśli jesteście na Martynice, sprawdźcie!”.

“Byłem w tym samym miejscu w podróży poślubnej w 1974” – komentuje jeden z inernautów, Richard – “I piasek był czarny. Wróciłem tam 25 lat później- był czarny. Znowu wróciłem w 2012 i pasek znowy był czarny, bo to jest piasek WULKANICZNY”


Reakcje internatow na sfalszowane zdjecie plazy

Krytyczne reakcje internautów.

“Way too white for Le  Carbet sand!!!”

 

Biała plaża pewnie lepiej sprzedaje się na zdjęciach niż przesiąknięte historią wulkaniczne wybrzeże. Tylko czy turysta, który wykupił wycieczkę do tego sztucznego raju nie będzie zawiedziony? Są małe szanse, że wróci na Martynikę trzy razy jak Richard. A szkoda!


plaża

Widok na wulkan Montagne Pelée z innej plaży w Le Carbet: « Raisiniers ».

 

W Le Carbet piasek jest szary a morze granatowe i głębokie. Co wcale nie znaczy, że nie jest tam pięknie!

 


Z niektórych plaż można podziwiać co chwilę zmieniający się układ chmur nad posępnym wulkanem. Gauguin ponad sto lat temu szkicował w tym samym miejscu egzotyczne kreolskie kobiety.

 

"Brzeg morza", Paul Gaugin



Są pelikany obserwujące potencjalny obiad z obdrapanych łódek. W marcu szczęściarzom zdarza się zauważyć wieloryby. (Ja nadal mam pecha!)

Są klify w których zachowały się dziury po angielskich armatnich kulach. Kawał historii.

Pod wodą na nurków czekają wraki statków zatopionych podczas wybuchu Montagne Pelée w 1902 roku. Czasem wystarczą maska i rurka by obserwować żółwie morskie.

 

 

znudzony rybak na plazy w Le Carbet

Typowy wieczór po deszczu



Rano na plażowym targu można kupić świeży stek z tuńczyka lub wielką doradę, która potem wyląduje na grillu ze starej felgi. Całodziennie pikniki z wieloma przerwami na kąpiel – to jest coś! Czasem dostaniemy taka rybę w prezencie – jeśli pomożemy rybakom wyciągać z morza ciężką sieć.

Macie dosyć ryb? Nad rzeką Le Carbet można kupić raki – warto spróbować! Lepiej ugotować samemu, bo restauracje dostosowane do absurdalnych oczekiwań zagranicznych klientów częściej serwują rozmrożone azjatyckie krewetki.  


piknik w Le Carbet

Słońce powoli zachodzi, a my nadal świętujemy czyjeś urodziny

 

Przed słońcem można skryć się pod krzewem kokkoloby. Jest mniej fotogeniczna niż palma kokosowa, ale daje więcej cienia. I na Martynice rosła zanim przypłynął tu pierwszy kokos.


 Raisiniers Bord-de-Mer (Coccoloba uvifera). Po polsku Kokkoloba gronowa.

Raisiniers Bord-de-Mer (Coccoloba uvifera).Po polsku Kokkoloba gronowa.
Drzewa te spotkacie na większości karaibskich plaż.Ich owoce ("morskie winogrnona") są jadalne.


 

Po kąpieli można spróbować opłukać się pod plażowym prysznicem. Choć są szanse, że będzie zajęty przez któregoś z mieszkańców dzielnicy. Woda jest droga, więc wiele osób korzysta z publicznych instalacji. Czekając aż śpiewający pan skończy się mydlić można podyskutować z jego krewnymi. (Chyba, że wolicie prysznic w reklamowanym przez Martinique Magnifique hotelu. Wtedy z nikim nie będzie trzeba gadać. )

Trzeba przyznać: to nie jest aseptyczny teren “all inclusive” i można na tej plaży znaleźć dziwne rzeczy.

 

pralka na plazy w Le Carbet

Pralnia pod chmurką

 

Macie dosyć słońca? W 10 minut samochodem można dojechać do tropikalnego lasu. Odpocząć od upału, wykąpać się w leśnym źródle o temperaturze 26°C.

A co powiecie na lody o smaku manioku? Ostrych papryczek? Kandyzowanej skórki grapefruitowej z rumem? Kierunek Ziouka Glaces obok merostwa. Warto postać w kolejce nawet 20 minut. Te lody samolotem latają do najlepszych paryskich restauracji.

W bezchmurny wieczór z plaży w Le Carbet można zauważyć “zielony promień” kilka sekund po zniknęciu słońca za horyzontem. Jeśli dzień był burzowy czeka nas jeszcze bardziej malowniczy obraz.

Czemu przyciągać turystów fałszywą wizją nudnego raju?

zachod slonca wnad morzem karaibskimDobranoc!

 



sobota, 28 września 2013, nordatlantique

Polecane wpisy