Blog > Komentarze do wpisu

Czy nastoletnia Kosowianka może spowodować kryzys dyplomatyczny na Karaibach?

Ten tydzień miał być bardzo ważny dla Antyli Francuskich. W środę zaczęła się oficjalna wizyta francuskiego  ministra Spraw Wewnętrznych. Wreszcie udało się zwrócić uwagę metropolii na niektóre lokalne problemy : przemoc związaną z przepływem przez wyspę narkotyków, łatwość z jaką coraz młodsi ludzie sięgają – czasem  z powodu krzywego spojrzenia- po broń, brutalne napady. 

Na Gwadelupie, “wyspie pięknych wód” jak nazywali ją Indianie,  od początku 2013  roku zanotowano 38 morderstw. Na Martynice « tylko » 11.  Łączna populacja obu departamentów to 800 000 osób.  Zbyt mało, aby ci zamorscy wyborcy interesowali francuski rząd. Martynika i Gwadelupa i tak zawsze głosują na socjalistów, więc aktualna ekipa  rządząca nie musi się specjalnie starać.  W 2013 w drugiej turze wyborów prezydenckich François Hollande zdobył na Martynice 68% głosów. Na Gwadelupie ponad 71%.

Informacje o kolejnych  napadach i zabójstwach długo nie docierały za ocean. Aż pewnego dnia alarmująca depesza dziennikarza z Gwadelupy wysłana do Francuskiej Agencji Prasowej trafiła na odpowiedni moment. Coś się ruszyło. 13 września lokalna telewizja poinformowała widzów, że francuskie media zaczynają pisać o przemocy na Antylach.

Okładka dziennika France-Antilles z 11 września 2013

© France-Antilles Martinique

 

Tego samego dnia zanotowałam :

“Przez ostatnie dwa tygodnie na Martynice pierwsza strona lokalnej gazety była poświęcona głównie zabójstwom, zamieszkom i innym krwawym wydarzeniom.

Tydzień temu w sklepie w Fort-de-France pewien czterdziestolatek na oczach obsługi zbił witrynę, ukradł nóż i ... jak stał, tak wykonał spektakularny gest i ... podciął sobie gardło.

W Le Lamentin nastolatek zabił przyjaciela, któremu winny był drobną sumę za naprawę skutera. Matka zamordowanego chłopca apeluje w dzienniku o wspólną modlitwę. Parę dni później "cichy czerwony marsz" na cześć ofiary zamienił się w karnawałowy, mocno alkoholowy pochód, a podjudzony tłum wtargnął do mieszkania rodziny podejrzanego. Podczas gdy jego ciężarna matka i kilkuletnia siostra siedziały przytulone na kanapie, wszystkie inne meble wyfrunęły za okno.

Kilka dni później obok naszej "psiej plaży" w strzelaninie zginął kolejny młody gniewny, a przez górskie dzielnice Sainte-Marie przemaszerował, tym razem spokojnie, kolejny czerwony pochód z kilkunastoletnią wdową  i niemowlakiem na czele.  Tego dnia na innej plaży  Sainte-Marie znalezione zostało ciało zaginionej kobiety.

Na wiejskim targu wszyscy są zgodni. Sainte-Marie jest przeklęte.  Ale zagrożona jest cała wyspa. Zbliża się Apokalipsa. Szczególnie to spektakularna próba samobójcza w stolicy dowodzi ingerencji Szatana. »

W połowie wrześnie atmosfera była męcząca. 

 Kiedy w końcu dziennikarze “metropolii” zainteresowali się tematem, skupili sie na tym, co łatwo sprzedać na okładce. “To nie Marsylia, lecz Gwadelupa jest rekordzistką liczby zabójstw w roku 2013!”  Ta informacja krążyła po Facebooku i Tweeterze  tak intensywnie, że mieszkańcy Antyli zaczęli się niepokoić.  Nie chodziło o to, by przestraszyć turystów ! Znowu pokazują nasze wyspy w złym świetle ! – komentowali.   Francuska telewizja przyleciala nakręcić kiczowaty  reportaż o « Raju, który coraz bardziej przypomina piekło ».  Typowe, przewidywalne  ujęcia : w dzień złote plaże, w nocy niebezpieczne dzielnice, prostytuki, policja zatrzymująca podnieconego narkomana który przed chwilą napadł na sklepikarza. 

To nie była reakcja, na jaką liczono. Czekano na konkretną, konstruktywną pomoc – może plan walki z nielegalnym handlem bronią, może dodatkowych żandarmów, może kolejne specjalne dofinansowanie?  Subwencje od kilkudziesięciu  lat działają na Antyle Francuskie jak morfina.

Po fali tendencyjnych  reportaży rząd w końcu zareagował. Minister Spraw Wewnętrznych obiecał przylecieć osobiście.  W mojej okolicy widać było lekkie podenerwowanie żandarmerii. Częstsze kontrolena drogach,  wieczorne loty helikopterem. Zniknęło nawet kilka daszków, pod którymi przed słońcem i deszczem kryli się dealerzy.

Nikt oczywiście nie spodziewał się, że minister magiczną różdżką naprawi kreolskie społeczeństwo. W latach 70. Edouard Glissant, martynikański pisarz i filozof pisał, że ukształtowane przez niewolnictwo, nie znające własnej historii, pozbawione środków produkcji społeczeństwo Martyniki jest strukturalnie, dogłębnie patologiczne. Sytuacja społeczna i ekonomiczna wyspy od tamtego czasu tylko się pogorszyła. A i tak jest lepsza niż na Gwadelupie gdzie bezrobocie wśród młodych ludzi przekroczyło 50%.

 

Nie, nikt nie oczekiwał magicznej różdżki.  Chodziło raczej o symbol. Dowód na to, że metropolia interesuje się losem Antyli, że próbuje coś zmienić, że mieszkańcy wysp są takimi  samymi obywatelami jak mieszkańcy Marsylii. Dlatego ta wizyta była tak ważna. O wysłaniu na Karaiby dodatkowych mundurowych można było zadecydować podczas video-konferencji. Przylot ministra miał więc dla mieszkańców głębsze znaczenie. 

okladka France-Antilles, manuel Valls

Okładka France-Antilles, wydanie gwadelupskie z 18 września, w dniu przylotu ministra na Martynikę.

Manuel Valls chce « walczyć z poczuciem porzucenia » przez
  metropolię które odczuwają departamenty zamorskie.

©  France-Antilles Guadeloupe

 

 

Manuel Valls przyleciał  najpierw na Martynikę.  Pospacerował po dzielnicy o złej sławie, przeciął szarfę na otwarciu wyremontowanego budynku prefektury.  Zażył - jak to się ładnie mówi po francusku – “kąpieli w tłumie”. Pukał do okien w centrum Fort-de-France, ściskał kolorowe dzieci. W lokalnym dzienniku zapewniał, że zajmie się naszymi problemami. Dziennikarze byli trochę zawiedzeni jego bardzo powierzchowną znajomością tematu. No ale przyjechał, to ważny gest,  nie możemy wymagać zbyt wiele.   Z tej okazji nawet podreperowano trochę obdrapaną fasadę głównego komisariatu bo napis “Police”  był już niewidoczny.

Minister przyleciał nawet do naszego miasteczka będącego “podprefekturą”. Jego helikopter lądował właśnie kiedy stałam obok w korku.  Zastanawiałam się, gdzie schowano wszystkie owce i kozy normalnie pasące się na lądowisku. Zniknęły ! Podszewek nawet się ucieszył, bo  to lądowisko to rówież teren sportowy jego szkoły. I jeszcze nigdy nie było tam tak czysto.  Naprawiono też wreszcie drogę w centrum Trinité, którą miał przejechać konwój sześciu limuzyn. Same plusy!

manuel valls w fort-de-france

Manuel Valls w Fort-de-France

© Les Nouveautés.fr

 

A tak na poważnie – wizyta ministra okazała się dyplomatyczną katastrofą. Po pierwsze, zupełnie pominął Gujanę Francuską, gdzie sytuacja jest jeszcze gorsza. Po drugie, dał nam odczuć że nie jesteśmy pełnoprawnymi obywatelami Francji. W czasie, gdy Manuel Valls leciał na Karaiby, metropolia zawrzała. Policja ośmieliła się zaaresztować podczas szkolnej wycieczki  kilkunastoletnią uczennicę, Leonardę. Podanie o azyl jej rodziny nie zostało zaakceptowane, podjęto więc decyzję o odesłaniu ich do Kosowa. Sposób, w jaki została przeprowadzona akcja oburzył opinię publiczną. Od kilku tygodni toczy się burzliwa dyskusja o tym, jak należy traktować we Francji Romów i Manuel Valls jest krytykowany przez niektórych kolegów z rządu za zbyt “prawicowe” podejście do tematu. “Sprawa  Leonardy”  była kroplą, która przepełniła kielich. Dla większości Francuzów  aresztowanie ucznia na oczach jego kolegów, podczas szkolnej wycieczki,  jest po prostu nie do pomyślenia. Następnego dnia rozpoczęły się manifestacje, uczniowe zablokowali licea  i zażądali powrotu Leonardy oraz kilku innych kolegów deportowanych w ostatnich tygodniach.

minister valls na gwadelupie 

Manuel Valls na Gwadelupie. Uwaga na słońce! Gdyby
  wrócił opalony, Francuzi mogliby pomyśleć, że spędzał czas na plaży!

© Le Monde

 

 

Jaki to ma  związek z wizytą Vallsa na Karaibach? Otóż od kiedy wysiadł z samolotu w Fort-de-France, francuscy dziennikarze rzucili się zadawać mu pytania dotyczące dziewczyny z Kosowa.  W środę, zaczepiany w sprawie Leonardy  minister odpowiadał, że to nie jest moment by dyskutować o problemach metropolii. W czwartek przypominał, że przyleciał na Antyle by zająć się poważnymi sprawami mieszkańców. To były praktycznie jedyne ujęcia pokazywane we francuskiej telewizji. Ani słowa o tych “sprawach” które zatrzymują go na Antylach. Dla wielu Francuzów jego podróż do zamorskich departamentów mogła wyglądać jak wakacje.  Co on robi na Karaibach, podczas gdy w Paryżu zdeptano podstawowe zasady Republiki?

 

licealisci wyszli na ulice

Manifestacje licealistów po deportacji Leonardy. « Valls do demisji ! »

©Le  Monde.fr

 

W piątek, będąc już na Gwadelupie, Manuel Valls podjął decyzję o skróceniu podróży. Szybko zrealizował najważniejsze elementy programu jak powiększenie strefy “priorytetowej” walki z przestępczością. Sprintem przebiegł po niebezpiecznych dzielnicach. Nie poleciał już nawet na Saint-Martin. Wrócił do Paryża ratować swoje notowania.



Po raz kolejny mieszkańcy departamentów zamorskich poczuli się jak Francuzi gorszej kategorii. Kolejny policzek od metropolii.  Historia dziewczyny odesłanej do Kosowa okazała się dla rządu i mediów ważniejsza.



 

 

sobota, 19 października 2013, nordatlantique

Polecane wpisy