zwiedzanie

poniedziałek, 16 grudnia 2013

Minęło już 16 dni od kiedy w górach,  w okolicach lasu Absalon,  zaginął młody Francuz. Benoît Lagrée przyjechał na Martynikę by wziąć udział w dwudniowym «ultra trailu Trans-Martinique»  biegnącym przez całą wyspę. (Więcej informacji tutaj : http://www.transmartinique.com/)   

Tydzień przed wyścigiem zniknął podczas treningu na zboczach Pitonów, niedaleko Fort-de-France.

Benoît lagrée zaginiony w gorach martynikiZaginiony sportowiec z Bretanii.  

(C) Comité de Soutien pour Benoît Lagrée (C) Echappée Belle 2013

 

Poszukiwania organizowane przez  Prefekturę trwały dwa tygodnie. Strażacy, ratownicy, wojsko, kluby kanioningowe, psy – przeczesywali te zdradliwe okolice sektor po sektorze. Znaleziono aparat GoPro należący do Benoît, słyszano gwizdki.  Ale faceta nie ma. Teren na Pitonach jest miejscami tak niebezpieczny, że można wypatrywać zaginionego  tylko z helikoptera. Jedna z akcji na ziemi zakończyła się wypadkiem dwóch strażaków. Czekali na ratunek całą noc. Pogoda nie ułatwia  ekipom zadania.

 Poszukiwania na pitonie Dumauzé

 Poszukiwania na Piton Dumauzé.

(C) facebook Préfet de la Martinique

 

 

W ten weekend prefektura oficjalnie zakończyła poszukiwania. Rodzina Benoît nadal ma nadzieję – powołano więc komitet który ma na celu zebranie, bagatela, 80 000 € aby sfinansować 6 dni pracy specjalistycznej ekipy ze Stanów.  Codziennie publikują nowe informacje na profilu :

https://www.facebook.com/SoutienBenoitLagree?ref=profile

Na tej stronie można również wspomóc finansowo poszukiwania: https://www.facebook.com/SoutienBenoitLagree?sk=app_190322544333196&app_data

 

 pitons du Carbet

Pitony Carbet – niższe od Montagne Pelée, ale bardzo niebezpieczne

(C) Facebook Préfet de la Martinique

 

Facet był w dobrej formie fizycznej, przygotowany technicznie, z dobrym sprzętem. Możnaby się przyczepić, że trenował sam.  Że wybrał bardzo niebezpieczne okolice.  Do końca nie wiemy, co się stało. W lesie łatwo pomylić trasę, spaść w przepaść ukrytą pod gęstą roślinnością. Na Pitonach często panuje gęsta mgła, jest zadziwiając chłodno, wietrznie. Ale nie są to miejsca, gdzie nikt nie bywa. My sami planujemy tam wyprawę w styczniu.

 helikopter miedzy Piotnami

Helikopter wyposażony w kamerę termiczną to podobno za mało, by odnaleźć zaginionego.

(C) Facebook Préfet de la Martinique

 

 

Dzisiaj, 16go grudnia, poszukiwania trwają i naprawdę mamy nadzieję, że nie jest za późno. Jednak warunki są bardzo trudne.

Kilka dni po zniknięciu Benoît sześć osób zgubiło się na Pitonach we mgle. Helikopter nie mógł interweniować ze względu na warunki pogodowe. Uratowali ich strażacy-kanioningowcy.  To przypadek, że grupa znalazła się w miejscu, gdzie był zasięg i mogła wezwać pomoc.

Kilka dni temu kolejne  dwie osoby zgubiły się w okolicach wodospadów Didier. Tu ten sam problem- helikopter nie mógł interweniować. Ewakuowano ich w końcu o 3 rano. Zostali zauważeni, bo rozpalili ognisko.

 

Te ostatnie wydarzenia są chyba dobrym pretekstem, by napisać kilka słów o trekkingu na Martynice.

W tej chwili chodzenie po górach jest niebezpieczne. Po ostatnich deszczach teren jest mokry, zbocza mogą być niestabilne.  Poziom rzek  jest dość wysoki.  Łatwa trasa może okazać się bardzo zdradliwa.

A ja nadal widuję turystów, którzy w góry wybierają się jak na plażę. Kilka tygodni  temu na wycieczce La Trace des Jésuites spotkałyśmy grupę facetów w samych szortach.  Z japonkami w dłoni, bez koszulek, bez wody, w ślimaczym tempie schodzili po stromym,  śliskim od błota zboczu. “Daleko jeszcze do tej rzeki?”  Niedaleko, ale w tym tempie… 

odpoczynek na wulkanie 

Odpoczynek na wulkanie Montagne Pelée ... Kadr ciut inny, ale kamień ten sam. 
Fot1:  W czasie Le Carême, w marcu.   Fot2:  koniec sierpnia 
(C) AFT

 

Kilka miesięcy po tym, jak przeprowadziliśmy się na Martynikę, ktoś natrafił w górach na ludzkie kości. Przy szczątkach znaleziono… franki.  Wiadomo więc było,  że pechowi wędrowcy zginęli przed 2002 rokiem…  Czyli co najmniej 8 lat minęło, nim odnaleziono ich ciała. Zaginionych zidentyfikowano jako ojca i córkę. Nadal nie rozumiem, jakto możliwe, że nikt ich  nie szukał, choć zostawili na parkingu samochód z wypożyczalni, choć nie zwolnili pokoju w hotelu, nie wrócili do Francji. To dało mi do myślenia. Od początku mam ograniczone zaufanie do  szlaków w tropikalnym lesie.  

Są szlaki, na które można wybrać się samemu,  są  takie, gdzie wystarczy towarzystwo kogoś, kto zna teren. Są też takie, na które ja nadal nie odważyłabym się wybrać bez dyplomowanego przewodnika  górskiego.  Jego towarzystwo to 25-30€/os na krótkich, łatwych  szlakach, 50-100€ na tych ambitnych.  Naprawdę mniej niż koszt wezwania profesjonalnych ratowników. A ile ciekawych rzeczy można się przy okazji dowiedzieć!

Jeśli zdecydujecie się jednak wybrać w góry sami, warto pamiętać o kilku podstawowych zasadach bezpieczeństwa.

 

Trace des jésuites - obsuniece terenu nad rzeka 

La Trace des Jésuites. Po deszczu to miejsce może byc niebezpieczne. Ciężka od wody ziemia może zsunąć sie  kilka metrów do rzeki, a my razem z nią. © AFT

 

PRZYGOTOWANIE

Wybór szlaku dostosowanego do naszych możliwości fizycznych.   W tym upale organizm szybko się męczy. Dobrze najpierw sprawdzić jak znosimy wysiłek w tropikach. 

 

 

Wybór szlaku dostosowanego do warunków pogodowych.  Górskie trasy mogą być bardzo niebezpieczne po kilku dniach silnych opadów. Należy obserwować prognozę pogody. Nigdy nie wybierać się w gory podczas “Vigilance jaune” albo "orange" ( stan podwyższonego ryzyka – np. ze względu na silne opady, burze czy nadchodzący cyklon). Wszystkie informacje dostępne są w internecie. Aktualna pogoda:http://www.meteo.gp/page=Include/unclic_villes&lieu=mart&type=quest

Można też zadzwonić pod numer 08 92 68 08 08.

Od stycznia do końca marca pogoda jest na ogół najlepsza. Pora cykloniczna (lipiec-listopad)  to ryzykowny moment.

 

Sprawdzenie, czy wybrany przez nas szlak jest aktualnie otwarty. Przewodniki opisujące  wycieczki piesze niestety są aktualne bardzo krótko. Wystarczy, że od czasu wydania książki przeszedł cyklon. Albo spora burza! Od kilku lat na przykład zamknięty jest opisany w moim przewodniku szlak prowadzący do wodospadów na rzece Trois-Bras.  Dobrze więc przed wyprawą zadzwonić do najbliższego Office du Tourisme albo do ONF (Office national des Forêts - http://www.onf.fr/martinique/@@index.html) lub  spytać przewodnika górskiego.

Inny problem  dotyczy  szlaku między Le Prêcheur a Grand’Rivière   - to 6 godzin marszu w jedną stronę. Aby wrócić do samochodu trzeba skorzystać z usług rybaka, morze musi być spokojne. Powrót stopem może okazać się skomplikowany!  

 

 

 problemy po burzy

Po malutkim cyklonie Chantal w lipcu 2013 wiele szlaków zostało chwilowo przerwanych. Aby
dostać się na plażę Anse Levrier musieliśmy przeskoczyć nad kilkoma zwalonymi drzewami. Do następnej zatoki już nie dało się dotrzec. © AFT



 

W dniu wycieczki naleźy zostawić informację dokąd idziecie ( w hotelu,  sąsiadom, albo nawet żandarmerii…).

Towarzystwo – nigdy nie należy chodzić po lesie samemu.  Przewodnicy polecają wycieczki w 3 osoby (jedna może wtedy zostać a rannym, gdy druga zawraca szukać pomocy.)

Wyjść wcześnie! Na Martynice słońce zachodzi ok. 18. Robi się całkiem ciemno w zaledwie kilka minut.  Warto zacząć marsz rano, po wschodzie słońca.  Upał mniej dokucza, a przynajmniej zdążycie wrócić przed zmrokiem.

 

CO ZABRAĆ ?

  1. Wygodne  buty o dobrej podeszwie. Najlepiej takie, które można zmoczyć.
  2. Jeśli trasa jest odkryta: kapelusz i  krem 50 UV.
  3. Kijki mogą być bardzo przydatne.
  4. Lekkie ubranie dostosowane do trasy (w lesie spodnie mogą nas uratować przed podrapaniem nóg, ale na wyprawę przez rzekę lepiej założyć szorty.  Na wulkan, Pitony czy Morne Jacob dobrze wziąć kurtkę przeciwdeszczową i bluzę z rękawami).
  5. Kostium – bo kąpiel w wodospadzie to prawdziwa frajda.
  6. Lekki nieprzemakalny plecak, a w środku: apteczka, gwizdek, latarka.
  7. Zapas wody, co najmniej 2 litry /os. Coś na ząb.
  8. Dobrą mapę.
  9. Warto zostawić w samochodzie ubranie na zmianę.

 

NA CO UWAŻAĆ?

  1. Na słońce! (poparzenia, przegrzanie, odwodnienie...)
  2. W górskim lesie, nawet niedaleko Fort-de-France, w lesie czają się jadowite węże.
    Nie spotyka się ich na każdym kroku, ale nie należy schodzić z trasy w krzaki.  Ptaszniki nic wam nie zrobią, ale ukąszenie “trigonocéphale” może być śmiertelne. ONF radzi nosić ze sobą “Aspivénin”  (pompkę do  odessania jadu) oraz aspirynę. Serum podaje się w szpitalu.
  3. Owoce leżące na ziemi można jeść tylko jeśli nie mają uszkodzeń. Koniecznie umyte. Tutejsze szczury przenoszą leptospirozę.   
  4. Leptospirozę można też złapać kąpiąc się w rzece po większym deszczu. To nie żarty, kilka lat temu zmarł w ten sposób uczestnik trailu. Poleca się zalepienie plastrami wszystkich skaleczeń.
  5. Lepiej nie pić więc wody  z rzek. ( W Saut Argis zdarzyło się nam znaleźć  w wodospadzie dwie martwe owce…. Fu!)
  6. Jeśli pogoda jednak się psuje, czasem lepiej zawrócić…
  7. Numery ratunkowe na Martynice to : (112- z komórki), 15: pogotowie, 18 – strażacy-ratownicy (często szybski niż karetka).

 

Las tropikalny i górskie szczyty Martyniki są naprawdę warte odwiedzenia. Przy zachowaniu podstawowych zasad ostrożności taka wycieczka może być naprawdę wspaniała. Kąpiel w wodospadzie, spacer wśród gigantycznych kwiatów balisiers, spotkania z kolorowymi ptasznikami, zbieranie dzikich tropikalnych malin,  widok z wulkanu – są absolutnie warte zachodu!  

 

Nie chodzi mi o to, by straszyć. Warto jednak przygotować się do wycieczek przed przylotem na Martynikę. Spakować dobre buty i plecak, zamiast iść w góry na żywioł, po zwiedzaniu miasta w klapkach, bo “szkoda nie zobaczyć, jak się tak daleko leciało”.

 

 

widok z montagne pelée Przerwa na podziwianie widoku ze szczytu wulkanu Montagne Pelée. Wartego 3godzin wspinaczki!

(C) AFT